Język chiński

Na temat języka chińskiego napisano już tyle, że większość zmilczę. Poza tym nie ma czegoś takiego jak język chiński. Jest używany powszechnie w Chinach dialekt mandaryński. Ale już mieszkaniec Hong Kongu z mieszkańcem Pekinu nie dogada się wcale choćby bardzo się starał. Spotkałem tu Chinkę z Hong Kongu i mówiła, że rozumie co któreś zdanie i to tylko dlatego, że się uczy mandaryńskiego, a bez tego – nic.

Chiny to historycznie rzecz biorąc mnóstwo różnych krajów połączonych w jeden. Każdy miał swój język. Teraz każdy ma swój dialekt, a nawet gestykulację i tak na przykład gest oznaczający dziesiątkę jest inny w Fei Xian, a inny w oddalonym o 80km Linyi. A region ten sam. I nie kumają tych gestów na wzajem chociaż są przez miedzę…

Chińczycy zresztą często się sami nie rozumieją mimo, że teoretycznie mówią tym samym językiem mandaryńskim. A dlaczego?

A dlatego, że to jest język tonalny. I dokładnie to samo słowo oznacza np. ból i cukier. Różni je jedynie akcent… I to w tym przypadku jest to różnica niemal niezauważalna na Europejczyka.

Po polsku można z jednego słowa zrobić pytanie, twierdzenie, rozkaz czy zdziwienie zmieniając jedynie intonację. W mandaryńskim są niemal wyłącznie słowa jedno i dwusylabowe. Różnią się tonami, których jest ileś – i jeśli to kogoś interesuje to bez trudu sobie znajdzie.

Trudności z porozumiewaniem się z Chińczykami w większym jednak stopniu biorą się z tego, że oni udają, że nie rozumieją… I czasem z tego, że używają jako jednostki podstawowej pół kilograma, a nie kilogram, ale o tym może kiedy indziej.

Nieocenioną pomocą są translatory językowe, bo jak już za nic się nie da dogadać to przynajmniej można pokazać komuś na ekranie literki, żeby sobie przeczytał.

Choć tu pojawia się kolejny problem, bo Chińczycy zapominają jak czytać… Mają tych znaczków coś chyba ponad 5000, niemal nikt nie zna wszystkich. Ostatni raz z większością spotkali się w szkole i nagle się okazuje, że coś tam sylabizuje, ale nie kuma. Mimo wszystko.

jezyk.jpg

I drugim kłopotem jest zwykły brak myślenia – obecny u wszystkich narodów jak sądzę. Wielokrotnie mi się zdarzała taka sytuacja. Ktoś coś do mnie mówi, na ulicy, w sklepie czy autobusie. I widzi, że ja nic nie rozumiem i mówię temu ktosiu, że nic nie rozumiem (to akurat potrafię powiedzieć) więc ten ktoś zaczyna mówić głośniej i wolniej. Bo wszyscy wiedzą przecież doskonale, że jak się mówi wolniej i głośniej to to co mówimy nagle magicznie zaczyna być rozumiane w każdym języku. A jak to nie pomaga to się wyjmuje notesik, albo telefon i pisze to co powiedział. Po chińsku rzecz jasna. Bo jak nie kumam co gada to se mogie przeczytać nie? Z drugiej jednak strony może to działa u nich skoro się nie rozumieją z uwagi na różną wymowę w różnych regionach i jak sobie napiszo to zaczynajo pojmować?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s