To nie jest kraj dla… ludzi z autyzmem

bardzo

Coś się popsuło i zeżarło część mojego wpisu, więc jeszcze raz… Znowu tak trochę bardziej osobiście.

Zacznę od samego autyzmu, bo to dość szerokie pojęcie i idę o dowolny zakład, że ogromna większość aż do „wszyscy” nie ma pojęcia o autyzmie, względnie pamięta coś o małych chłopcach zapatrzanych nieprzytomnie w klocki poukładane wg kształtów i kolorów. I kontemplujących ten widok w kompletnym zablokowaniu się na inne wzorce. Reszta świata nie istnieje. Rzecz często przybiera poziom kliniczny.

Ale autyzmów jest wiele, czy może ten jeden ma wiele odmian i w każdej różne stadia. Jak masz szczęście to po prostu pedantycznie dbasz po porządek na półce z książkami. Jest to dziwaczne i zabiera sporo czasu, ale nie rujnuje Ci życia. Albo nie możesz słuchać określonych dźwięków, bo cię dosłownie ranią. Najczęściej można uciec, albo zatkać uszy, albo zmniejszyć jakoś natężenie dźwięk, a więc wytłumić.

Bo autyzm proszę pań i panów różnie przebiega. Bardzo różnie. Większość przypadków społeczność, która wie lepiej „naprostowuje” delikwenta każąc mu ćwiczyć „normalność”. Szczęśliwie i w tej dziedzinie świadomość społeczna rośnie.

Generalnie autyzm polega na upośledzeniu zdolności filtrowania bodźców. W każdej sekundzie do naszego mózgu dociera przeogromna ilość bodźców ze wszystkich, by użyć terminu psychologicznego, poziomów reprezentacji. A więc wizualnych, słuchowych, dotykowych, smakowych, kinestetycznych itede itepe. To wszyscy wiedzą. Ale niewiele osób wie, że mózg filtruje te bodźce bardzo mocno i do umysłu świadomego dociera zaledwie niecałe 10 promili! Reszta pozostaje nieświadoma. Dlatego właśnie każdy ze świadków na przykład wypadku opisuje go inaczej, inaczej go widział i zapamiętał bo inne ma filtry.

W przypadku autyzmu te filtry nie działają najlepiej i mózg się przeładowuje i zawiesza. W silniejszych stadiach następuje katatonia.

Ja tak mam z dźwiękiem i zapachami. Głównie z zapachami. Nosa nie da się zatkać tak jak uszu, a i odejście w inne miejsce niewiele daje. Niektóre sprawiają mi fizyczny ból. Bardzo trudno to wyjaśnić i trudno to zrozumieć. Wiele razy słyszałem, że jestem francuski piesek, rozpuszczony i bym się wstydził. I się wstydziłem…  A słyszałem tak też od tzw. bliskich. PIML.

W każdym razie Chiny to nie jest kraj dla ludzi z autyzmem. Ilość bodźców zapachowych i dźwiękowych (o czym jeszcze napiszę) jest zbyt duża i trudno to wytrzymać czasem.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s