Mnisi w Tajlandii

O tajskim buddyzmie jeszcze napiszę, bo temat jest szalenie ciekawy, dziś słów kilka o mnichach. Mnichem buddyjskim może zostać każdy i w Tajlandii każdy (prawie) zostaje. Nawet chrześcijanie lokalni… na czas jakiś, na przykład kilka dni. Nawet król ichni był mnichem przez tydzień czy coś takiego.

taj.jpg
Lotnisko w Bangkoku – miejsce z priorytetem dla mnichów, osób starszych, inwalidów, kobiet w ciąży i z dzieckiem na ręku

Dla rodziny to zaszczyt i błogosławieństw sto, więc każdy chłopak idzie na klasztoru na kilka tygodni, a potem z niego wychodzi i jest git. Szczególnie jak ktoś w rodzinie umrze, to któryś z synów czy wnuków zostaje mnichem, żeby pomóc duszy udać  się tam, gdzie powinna. I tak można trzy razy iść i wracać. Potem się trzeba zdecydować i już zostać, albo już nie wracać. Jak się ma państwową posadę to nawet urlop dają na ten klasztor. Płatny.

Poza tym jak rodzina jest biedna to może to być jedyny sposób na uzyskanie jakiegoś wykształcenia przez chłopca (albo i dziewczynę, mniszki też są w buddyzmie).

Mnisi tajscy odziani są na pomarańczowo. Kolor szat, zgodnie z wolą (tego) Buddy, zależy od warunków lokalnych. Jest to po prostu kolor, który najłatwiej uzyskać. Choć moim zdaniem nie do końca jest to prawda, bo kolor pomarańczowy akurat oddziałuje także na ludzką seksualność, blokując ją nieco. Ale o tym może kiedy i gdzie indziej…

Edit 14.06.2018: się mi zapomniało, że mnisi z tradycji leśnej z Wat Thamkrabok (teravada) mają szaty w kolorze brązowym. Też w Tajlandii.

taj-.jpg
Specjalne miejsce z priorytetem dla mnicha – Bangkok SkyTrain

W każdym razie mnisi są niezwykle szanowani. Mają statys osoby świętej i na przykład specjalne miejsca w komunikacji publicznej, wchodzą bez kolejki na lotnisko, do odprawy itd. Ponieważ nie wolno im mieć nic poza kilkoma rzeczami, które przewiduje reguła (między innymi szata, miska, czasem laska, parasol…) to nie mają bagażu do sprawdzenia, choć za każdym mnichem, którego widziałem na lotnisku dreptał ktoś z bagażami.

Widziałem też mnichów z telefonami komórkowymi, popierosami i tak dalej więc z tą regułą to tak raczej luźno jest.

Każdego poranka mnisi wychodzą na ulicę z miskami i ludzie dają im żywność, a czasem też inne rzeczy (choć prawdą jest, że nie wszyscy i nie wszędzie). Dają i potem dziękują za to, że mogli im to ofiarować. Mnich nie dziękuje, bo to mnich w tej wymianie jest stroną dającą – on daje możliwość podzielenia się, złożenia ofiary , co skutkuje oczywiście szeregiem błogosławieństw.

08jedzenie
Mnisie w Bangkoku zbierają jałmużnę

 

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s