Bieda i najlepszy biznes na Filipinach

Moim zdaniem to mimo wszystko margines, choć Filipińczycy twierdzą, że ponad 90% dziewczyn chcących angażować się w związki z cudzoziemcami robi to dla kasy. Jednakowoż, choć uważam to za wredne, najdalszy jestem od osądzania ich. Widziałem slumsy i widziałem też w jakich warunkach żyją tu dziewczyny z dobrą (sic!) pracą. Widziałem też spojrzenia bardzo młodych matek w slumsach…

Na Filipinach gdzie nie rzucisz kamieniem to trafisz w agencję przesyłającą pieniądze. Częściowo dlatego, że zasuwający za marną płacę w miastach Filipińczycy przesyłają ustawicznie co tylko mogą swoim krewnym na prowincji. Tak samo jest w Tajlandii, a pewnie też i innych krajach regionu.

Ale agencje służą też do spieniężania czeków i przekazów, które ślą amerykańscy głównie „narzeczeni” wizytujący Filipiny raz w roku i przesyłający swoim dziewczynom regularnie po kilkaset dolców tygodniowo. Niezła pensja tu to 300 dolarów miesięcznie. A jak dziewczyna jest obrotna to ma kilku narzeczonych, z których część nigdy nie przyjechała by się z nią spotkać. Spędzają więc (dziewczyny) całe dnie na portalach randkowych polując na zmęczonych życiem i chłodem swych byłych żon amerikanos. Kiedy tylko się nieco zaprzyjaźnią zaczyna się lawina korespondencji o chorej babci, niezbędnej operacji dziecka i tak dalej. Sieć pełna jest opowieści o paniach, którym jeden narzeczony kupił ziemię (cudzoziemcy nie mogą kupować ziemi na Filipinach), a drugi zbudował hotelik (cudzoziemcy nie mogą posiadać nieruchomości na Filipinach, choć można to częściowo obejść). I pani oraz jej bliższa i dalsza rodzina jest ustawiona do końca życia.

basen.jpg

Filipiny to kraj pełen kontrastów. Jeszcze o tym napiszę obszerniej. Z jednej strony to kraj katolicki, z drugiej ta religia z chrześcijaństwem wiele nie ma wspólnego. Z jednej strony dziewczyny do basenu wchodzą w ubraniu (szorty, staniki, koszulki) zasłaniając się ręcznikiem aż do chwili skrycia pod wodą, z drugiej te same dziewczyny nie mają problemu, żeby pójść do łóżka z amerikano w pierwszej godzinie pierwszej randki. A potem idą do kościoła dwa razy w tygodniu. Przez lata były tu amerykańskie bazy wojskowe, a więc popyt na prostytucję. Wciąż jest tu bieda i czasem głód więc wiele osób zrobi wiele, żeby się z tego wyrwać. Niektórzy inwestują w siebie, kończą szkoły pracując nocami, uczą się języków, sprzedają po szkole owoce na skrzyżowaniach. Inni szukają innych, może łatwiejszych dróg. Nie osądzam.

Filipińska narzeczona czy żona, jeśli nie jest oszustką, jest prawdopodobnie najlepszą partią na świecie, ale o tym napiszę kiedy indziej.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s