Dlaczego dziewczyny wolą białych i dlaczego biali wolą azjatyckie żony

Będąc młodym patriotą (na stażu) powinienem zachwycać się polskimi dziewczynami. No i się zachwycam. Ale… Tu jest inaczej. W ogóle Azjatki są inne o czym już trochę pisałem przy okazji Chin. Przede wszystkim nigdy nie wiesz czy dziewczyna ma lat 12 czy 42. Wszystkie wyglądają jakby miały lat 12 chyba, że się umalują, wtedy wyglądają na 40 bez względu na to ile lat mają naprawdę.

dziewczyny.jpg

Dodatkowo Filipinki mają miks genów azjatyckich (autochtonicznych, chińskich, japońskich, koreańskich…), europejskich (głównie hiszpańskich oczywiście) i amerykańskich (czyli w gruncie rzeczy też europejskich). I co tu dużo mówić najczęściej są po prostu śliczne. A niektóre jeszcze dodatkowo mają interesującą mutację – nie rosną im włosy na nogach. Co w kontekście mody i pewnych, nazwijmy to, społecznych oczekiwań jest dodatkowym pozytywem, który je cieszy, ale którego (oczywiście) nie potrafią docenić…

Ale kwestie urody czy atrybutów fizycznych to tylko jedna, marginalna w gruncie rzeczy, strona medalu. Tu kobiety dbają o swoich mężczyzn w stopniu i w sposób w Europie niespotykany. I od razu odniosę się do ewentualnych feministycznych bredni o wyzwoleniu, zniewoleniu, stłamszeniu itd. Troska o mężczyznę nie przynosi kobiecie ujmy, a Filipinki mają w sobie dość godności by nie przejmować się takimi bzdurami. Kiedy dziewczyna wybiera swojego mężczyznę to to jest jej mężczyzna i kropka. Ze wszystkimi tego konsekwencjami i chyba nie ma sensu tego rozwijać.

Jak już wspominałem Filipiny to kraj pełen kontrastów. Jest „katolicki” więc dziewczyny (i chłopaki też) nie kupują na przykład prezerwatyw, a że średni wiek inicjacji to lat 15 młodych matek jest wiele. Rzecz się zmienia powoli. Teraz prezerwatywy są w supermarketach co jeszcze parę lat temu było nie do pomyślenia.

I tu dziewczyny wolą amerikano. Naczytałem się na ten temat sporo. Sprawa dotyczy nie tylko relacji damsko-męskich. W ogóle i generalnie biali mają tu lepiej. Z jednej strony są postrzegani jako bogacze po prostu, ale z drugiej także łatwiej (znacznie) znaleźć im pracę, mają znacznie lepsze zarobki (tak z 7 razy więcej na stracie…). To jedyne miejsce na świecie, w którym to jak wyglądam działa na moją korzyść…

Hałewer znaleźć pracę nie jest łatwo bo na Filipinach rynek pracy jest chroniony, co ma dobre i złe strony, ale o tym może kiedy indziej.

Filipińczycy płci obojga byli już przez konkwistadorów opisywani jako dzieci. Mentalnie znaczy. I faktycznie Europejczyk tak ich może odbierać. Nie tylko ze względu na wygląd. Zresztą identyczna sytuacja jest na przykład w Tajlandii. Dziewczyny wolą starszych mężczyzn bo ci mają już swoją (jakąś) pozycję, status, zarobki, osiągnięcia. I co ciekawe lepiej jak masz lekki brzuszek niż muskulaturę Arnolda… Arnoldów się boją..

Do tego jeśli jesteś amerikano (biały znaczy, rasy kaukaskiej) i nie jesteś przesadnie otyły to jesteś rokstar. Nawet jak masz lat siedemdziesiąt możesz mieć tu żonę młodszą od twoich wnuków. Na ulicach oglądają się za mną dziewczyny w każdym wieku i geje (co jest nieco niepokojące muszę przyznać). I oczywiście ladyboje. Prawdę mówiąc nie przywykłem do tego rodzaju popularności i wciąż czuję się z tym nieco dziwnie. Szczególnie, że obcy gość na ulicy potrafi widząc mnie ukłonić się i rzec good afternoon sir po prostu mnie mijając. A już jak ochroniarze w jednym banku na mój widok zerwali się z krzeseł, zasalutowali sprężyście z tym good evening sir to poczułem, że coś jest bardzo nie tak… Chyba podpici byli…

Dlaczego jednak Azjatki (w tej części Azji przynajmniej) wolą białych mężczyzn? (Oczywiście nie wszystkie, ale w większości jednak tak). Po pierwsze ze względów (życie…) ekonomicznych. Zazwyczaj biały (ale też Japończyk czy Hindus – choć ci są preferowani w znacznie mniejszym stopniu) ma zwyczajnie kasę. Tu pensja na poziomie tysiąca złotych należy do niezłych. Jak się ma pracę, jada codziennie i ma gdzie spać – choćby to był pokój bez okna wielkości pięciu metrów kwadratowych i z karaluchami – to się jest prawie zamożnym… Nic więc dziwnego, że dziewczyny chcą się wyrwać z biedy. Ale finanse to mimo wszystko nie jest główny powód. Lokalsi często traktują swoje kobiety źle. W każdej sferze życia. Traktują żonę jak przedmiot, bywają w domu gośćmi i tak dalej. Nierzadko biją. I, jakby to napisać, są – by tak rzec – hmmm… niewielkiego wzrostu (może tak)… Co też ponoć ma dla kobiet znaczenie.

dziewczyny2.jpg
W Tajlandii nawet czytadła „dla kucharek” mają na okładkach Tajkę i faranga…

Z białymi na ogół jest inaczej. Szanują swoją wybrankę, traktują bardziej partnersko, angażują się w życie i obowiązki domowe.

Rozmawiałem z Tajkami i z Filipinkami. Bez skrępowania opowiadają także o swoim życiu erotycznym, którego często po prostu nie ma, a za którym tęsknią. Szczególnie na Filipinach, które (z nazwy głównie) są katolickie i kobiety godzą się na „męczeńską rolę żony i matki” (to jest autentyczny tekst, który na studiach będąc usłyszałem z ust mojej koleżanki z roku, mówiła poważnie co mnie zmroziło po prostu). Filipinki realizują się jako kobiety w macierzyństwie. I chcą też mieć po prostu piękne dzieci, a najpiękniejsze dzieci (tam same mówią) się ma z białymi…

Także dziewczyny przyjeżdżają na Filipiny znaleźć sobie dziewczynę. Japonki na przykład. Nie wiem czy chodzi o związki długotrwałe czy tylko wakacyjny romans, nie pytałem.

Ale jest jeszcze jeden powód dla którego biali tu mają łatwiej. Powód, o którym żaden Filipińczyk nie powie. Ba, nie wiem czy ktokolwiek tu jest go świadom bo rzecz ma tak głębokie podłoże kulturowe, że sięga jeszcze do czasów przed Magellanem. Chodzi o bogów…

A właściwie o bóstwa opiekuńcze, zaadoptowane z hinduizmu (dewy), które tu nazywają się Diwata i opisywane są przez tradycję tak:

Diwata żyją w cudownym pałacu, który oczom ludzkim jawi się jako wielkie drzewo. Są duchami opiekuńczymi przyrody, które przynoszą błogosławieństwo lub klątwę tym, którzy wspierają lub niszczą przyrodę (naturę). Są przepiękne, o świetlistej, jasnej cerze i podobne są aniołom.

Głęboko w podświadomości Filipińczyków z ich bardzo powierzchownym i mocno (!) specyficznym chrześcijaństwem wciąż tkwią diwata. I jak Inkowie, którzy jeźdźców Pizarra wzięli za boskie istoty i pozwolili się podbijać i mordować bo legendy mówiły o bogach, którzy powrócą zza morza, tak Tajowie i Filipińczycy widzą w nas (choć się do tego w życiu nie przyznają) diwata. Szczególnie, że sami mają raczej bierną naturę, a Europejczycy czy Amerykanie często otwierają i prowadzą tu firmy.

Oczywiście to jest temat na książkę, nie na krótki wpis na blogu. Powinienem pewnie dodać coś o tym jakimi żonami są Filipinki i jak ich mężowie je chwalą, o oszustkach, które zrujnowały swoich „sponsorów” i tak dalej. O tym jak bardzo „rodzinne” są tu kobiety i jak to ich amerikanos ożenili się de facto z całą wioską. O tym jak ważne są dla nich dzieci. Ale nie dodam. Nie jestem socjologiem więc zakończę wszystko amatorską obserwacją – o ile w Europie mężczyzna nie bardzo wie czym jest jest męskość jako taka, bo jest wciąż kwestionowana (a niech tam – kulturowo), a etos rycerza czy różnego rodzaju obrzędy przejścia itede są passe, o tyle tu facet jest przez kobietę szanowany jako facet. Jak się okaże łajzą, to dostanie kopniaka, ale jeśli dba o „nią”, o rodzinę, o dzieci to jest, no właśnie, mężczyzną. Jej mężczyzną… ALE rodzina i tak pozostanie na pierwszym miejscu bardzo często. Tu nie ma biblijnego – opuści ojca i matkę…

Aha i świece to są dla zmarłych i to tyle jeśli chodzi o romantyczną kolację…

Reklamy

2 myśli w temacie “Dlaczego dziewczyny wolą białych i dlaczego biali wolą azjatyckie żony

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s