Nie ufaj nikomu

To co teraz piszę dotyczy Cebu, które jest kloaką świata. Zapewne na innych wyspach ludzie są wspaniali i rzecz dotyczy tylko miast – słyszałem, że w Manili jest jeszcze gorzej. I tekst jest pełen goryczy – wiem.

Spędziłem później w Manili dłuższy czas i ludzie tam są zdecydowanie… uczciwsi może, jacyś tacy życzliwsi. Wszystko co pisałem ma i do nich zastosowanie, ale w Manili jest lepiej.

To straszne, ale jedyne co przemawia do tych ludzi to strach. Nauczyłem się tu jednej bardzo ważnej i bardzo przykrej rzeczy. Jeśli chcesz cokolwiek osiągnąć musisz być wściekły. Jeden odpowiednio wkurzony biały może zatrzymać fiestę całej dzielnicy samą swoją obecnością. Wiem, bo zatrzymałem. Nie wiem kto był bardziej zdziwiony – oni czy ja. Kiedy jesteś grzeczny i spokojny nie osiągniesz nic poza „nie podoba ci się to wracaj do swojego kraju”. True story.

ludzie.jpg

Filipińczyk jeśli go poprosisz o coś to się pewnie zgodzi. Ale jak tylko zrobisz dwa kroki w tył natychmiast zachowa się tak, jakby cię tu nigdy nie było. Oni się nas boją i nas nie szanują. Po prostu. Dopóki się boją będą robić o co prosisz. A ja nie chcę, żeby ktokolwiek się mnie bał.

To jest hiszpańska spuścizna i efekt kultury macho. Nawet jeśli jesteś w dobrych relacjach z kimś musisz być macho, stawiać twardo na swoim, wypowiadać się stanowczo i… patrzeć z góry na kobiety. Inaczej NIE będą cię szanować. Po prostu. A jeśli jesteś kobietą musisz się uśmiechać i być uprzejma. Tylko (sic!) wtedy osiągniesz to na czym ci zależy. I nieważne czy ci się to podoba czy nie, takie są realia. Jak prawa fizyki, są…

Poprosisz taksówkarza, żeby wyłączył klimę, która powoduje lokalne opady śniegu – okej sir. Ale nie wyłączy. Albo wyłączy i za chwilę włączy z powrotem jak uzna, że nie widzisz. Nie starcza mu imaginacji, żeby przewidzieć, że przecież poczujesz. Wszystkie ustalenia są na pięć minut. A jak są zapisane w umowie to nic się nie da zrobić, nawet jak się da i jak w umowie jest precyzyjnie uregulowane co i jak trzeba zrobić, żeby coś zrobić. Ale się nie da. Na starcie. Bo wiesz sir to są Filipiny. Innymi słowy ja mam lepsze zdanie o Filipinach niż Filipińczycy.

Świętują tu teraz Boże Narodzenie.Bóg jeden wie dlaczego skoro nie mają pojęcia o chrześcijaństwie w tym „katolickim” kraju. Ale świętują. Więc trwa obłudny wyścig o to kto walnie większą szopkę. Wygrywa aktualnie lokalny boss, który oprócz szopki zatrudnił ludzi z magnetofonem. Walą więc muzyczkę na cały regulator. Przeszkadza ci to? No to co?

Obok trwa budowa. Pracują cały tydzień non-stop w nocy także. Nie możesz spać? Przeszkadza ci hałas? Oczywiście sir, wyłączymy (nikomu do niczego niepotrzebny) sygnał dźwiękowy. Nie wyłączą. Przeszkadza ci? A kogo to obchodzi?

Jeśli chcesz trwałego (w miarę) efektu zapytaj o nazwisko, grzecznie i spokojnie. O pełne nazwisko. I nazwisko przełożonego. Po co sir? Bo chcę z nim jutro o tobie porozmawiać.

Do tego dochodzi fakt, że zwyczajnie nie słuchają. Nie zwracają uwagi na to co do nich mówisz i nie zależy im na niczym.To smutne, ale tacy są ludzie w Cebu. Lekarz wystawi receptę źle, wiedząc, że nie wolno mu jej wystawić. Kelner poda to co akurat ma pod ręką nie zważając zupełnie na to co zamawiasz. A kiedy zwrócisz uwagę, że prosiłeś o coś, że powiedział ok, że tego nie zamawiałeś, że zależy ci na czymś, że w aptece odrzucili receptę, że ważne jest to czy tamto – patrzeć będzie na ciebie nieobecnym wzrokiem.

Mają tu dwie główne firmy telekomunikacyjne. Kiedyś może napiszę jeszcze o moich przejściach z jedną i próbach uzyskania dostępu do sieci. Póki co robi mi się niedobrze od narzekania i na prawdę bardzo się staram nie narzekać.

Enyłej. Nie ma technicznej, formalnej, prawnej [żadnej] możliwości, żeby mieć tu aktywną kartę SIM inną niż pre-paid. Nie da się. Tak tu działają prawa fizyki i się nie da. Mam więc pre-paid. Ale doładowanie nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. Działają tu – jak już wspominałem – inne prawa fizyki i się nie da. Trzeba to robić tak naokoło, że musiałem dokupić drugi aparat, najtańszy taki, tylko na potrzeby doładowań. I po zdrapki trzeba biegać do sklepu. I logowanie do modemu jest opisane w instrukcji… z błędem więc musiałem być kilka razy w punkcie obsługi klienta. Młody jestem, czas mam to mogę poczekać.  I oto wczoraj dostałem SMS, że jest możliwość i można sobie doładować on-line! Super. Podany adres WWW. Nie działa. Bo nie ma takiego adresu. Ale że nie pierwszy raz mam do czynienia z fachowcami od siedmiu boleści chwilę to trwało i zdobyłem adres poprawny. W odruchu współczucia i troski o bliźniego, firmę znaczy i jej klientów, który sobie może nie poradzą tak jak ja – odnalazłem kontakt do firmy (a nie jest to łatwe, bo dział PR ciężko pracuje, żeby poukrywać wszystkie kontakty) i opisałem zdarzenie podając adres błędny i adres poprawny, żeby sobie mogli zmienić.

I dostałem odpowiedź: „prześlij nam srceena, żebyśmy mogli wysłać to do firmy, która nam to zrobiła, bo sami jesteśmy tacy ciency, że nawet nie potrafimy wysłać SMSów do klientów, w końcu jesteśmy tylko telekomem największym w kraju, a nie jakimś psie krwie prorokiem. Oczekujemy na twoją odpowiedź.” Ani przepraszam, ani poproszę. Ani nic.

Filipiny… #azja…

5 myśli w temacie “Nie ufaj nikomu

  1. Sorry, Marcin – nie bardzo rozumiem dlaczego przyjmujesz założenie, że cały świat powinien funkcjonować tak jak Europa??? Jeżeli im jest z tym bałaganem dobrze to mają do tego prawo. Że nie słuchają „białego”? A muszą? Są u siebie i żyją po swojemu. Kiedy oni przyjeżdżają do nas, to oczekujemy że się podporządkują naszym zwyczajom, ale to obowiązuje w obie strony. I mają rację – jak ci się nie podoba, to nie musisz tu być.
    A swoją drogą to co cię podkusiło żeby wybrać Filipiny??? Znam w Azji bardziej normalne miejsca 🙂

    Polubienie

    1. Nie przyjmuję takiego założenia, skąd ten pomysł? Staram się dostosować, jak nie mogę – odchodzę. Są u siebie, żyją po swojemu i PIML. Czy to oznacza, że nie mogę oczekiwać fundamentalnego szacunku czy otrzymania tego za co zapłaciłem?

      Aha – i moim „problemem” jest miasto, nie kraj.

      Polubienie

  2. Pingback: BardzoDaleko

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s