Filipińska pobożność, nędza i Masoni [zdjęć milijon znowu]

Jak już wspominałem Filipiny to kraj pełen paradoksów. I jednym z tych paradoksów jest filipińska pobożność. Na ten przykład kult cebuańskiego Santo Ninio, który z chrześcijaństwem ma wspólną jedynie nazwę. Bo nawet sam Santo Ninio nie występuje pod imieniem Jezus (no i słusznie przecież).

sn1
Santo Ninio jest w Cebu obecny wszędzie

Filipińczycy pobożni są bardzo. Wszystkie niemal dżipneje (furgonetki przystosowane do przewozu osób bo transportu publicznego w Cebu nie ma) ozdobione są wizerunkami świętych – Jezusa, Santo Ninio, Matki Boskiej oraz Supermana, Batmana i Księżniczek Disneya. A także napisami typu „Gods gift”. Oraz wizerunkiem Che Guevary… Który jest także motywem tatuaży na przykład.

Mój faworyt to napis na dżipneju „Perhaps today Jesus saves”. I nie, nie mam pojęcia co to znaczy…

Ogłoszenia typu „sprzedam Opla” najczęściej kończą się słowami „God bless”, SMSy również, a dziewczyny koniecznie chcą znaleźć męża bogobojnego. Cokolwiek to znaczy… I do basenu wchodzą w szortach i koszulkach.

basen

Szpital jako pierwsze swoje zadanie ogłasza wprowadzanie w życie nauki kościoła. Fakt, że szpital będący własnością tegoż kościoła. Zresztą i tak leczyć to się na prowincji chadza do szamana, bo są zwyczajnie skuteczniejsi. Taksówkarze mają lusterka obwieszone różańcami, a na desce rozdzielczej stoi figurka Santo Ninio. W niczym to oczywiście nie przeszkadza, żeby oszukiwać ile wlezie, naciągać turystów, nie wydawać reszty czy mieć pięciu chłopaków Amerikano, z których każdy jest tym jedynym (o ile przysyła kieszonkowe). Motocykle i skutery też się obwiesza różańcami bo wiadomo amuletów nigdy dosyć. Z tego samego powodu przy bramach i drzwiach montuje się wizerunki Jezusa i Maryi.

Ale absolutnym hitem są modlitwy odtwarzane w supermarketach pomiędzy reklamą proszku do prania i ryżu. W niektórych sklepach po prostu sobie toto leci z głośników, ale w innych wszyscy zamierają w tym czasie na chwilę zadumy…

Helołin obchodzi się hucznie i nikomu nie przyjdzie do głowy, że to święto diabła czy jak tam purpuraci chcą to nazywać. Także Świątynia Masońska stoi sobie spokojnie w Dumaguete, a przy wyjeździe z cebuańskiego lotniska wielki znak Cyrkla i Węgielnicy wita przybywających turystów. I nie a problemu, a formalnie przecież Wolnomularze są objęci ekskomuniką. Z automatu.

Kraj jest (formalnie) katolicki, na każdym rogu stoi kościół tej czy innej sekty chrześcijańskiej, a tuż obok w slumsach nagie dzieci bawią się w rynsztokach i ludzie żyją w nędzy. Oficjalna historia głosi, że tubylcy z radością witali Magellana i nie mogli się doczekać chrztu. Ale Hiszpanie musieli zbudować fort, żeby się przed tą serdecznością tubylców bronić zapewne.

I mimo tej całej katolickości nigdzie dotąd nie widziałem tylu gejów i lesbijek (o ladyboyach nie wspominając) tak jawnie okazujących sobie publicznie uczucie. Co ciekawe pary heteroseksualne tego nie robią, bo publiczne okazywanie uczuć jest w Azji źle widziane…

Policja ma „projekt” (którym się głośno chwali) wybicia dilerów do nogi do czego zachęca ich sam prezydent obiecując także zwykłym ludziom bezkarność jeśli dokonają samosądu.

Przy bazylice Santo Ninio można sobie zamówić rytuał lokalnej szaptuchy, a świętych się wita machając figurom od progu, żeby na pewno zostać zauważonym. A na niepodległość Filipiny się wybiły głównie przez pazerność kleru…

To zdaje się Jerzy Duda Gracz powiedział, że Polacy wierzą że wierzą. Tu jest tak samo tylko bardziej…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s