Auckland – widoczki

Nowa Zelandia ma powierzchnię nieco mniejszą od Polski, za to mieszańców trochę więcej niż ma Warszawa – w ciągu dnia może, bo część na noc wraca poza granice miasta.

Najbardziej zaludnionym miejsce w Nowej Zelandii jest Auckland, które wcale nie jest stolicą (Wellington). W Auckland mieszka prawie dziesięć razy tyle ludzi co w stolicy. Prawie jedna trzecia populacji kraju…

Mimo to Auckland wygląda na senną mieścinę, szczególnie poza centrum. Przeważa zabudowa parterowa i generalnie jest cicho, sennie i bardzo przyjemnie. Płasko jak na stole i w kółko leje…

Nad miastem góruje One Tree Hill – wzgórze, które w istocie jest kraterem wygasłego 150 000 lat temu wulkanu. Wlazłem z mozołem na to wzgórze i próbowałem dopatrzyć się dwóch kraterów, które tam ponoć są, ale mi się nie udało. Wierzę na słowo, że są… 150 000 lat to szmat czasu.

Za to wszystko wokół co jest z kamienia, jest zrobione z charakterystycznej skały magmowej, która na pewno ma jakąś mądrą nazwę.

Na wzgórzu stoi pomnik (iglica) i jest punkt widokowy na miasto. Można podziwiać widoczki. Wokół wzgórza rozciąga się bardzo przyjemny park Cornwall, który był założył lord Campbell. On też wzniósł ten pomnik jako wyraz szacunku dla ludności Maoryskiej.

Na wzgórzu rosło sobie jedno samotne drzewo totara (stąd jego nazwa), drzewo totemiczne, ważne w kulturze maoryskiej i związane z narodzinami dzieci. W 1852 ścięli je wściekli robotnicy angielscy nie mogący doczekać się przybycia zapasów… Na pewno ma to jakiś sens. Żadne drzewo nie przyjęło się więcej na wzgórzu mimo różnych prób. Czas jakiś rosła tam sosna, ale ze względów bezpieczeństwa wycięto i ją.

Park jest super fajny, ma kraniki z wodą pitną i miski dla psów i mnóstwo starych majestatycznych drzew. Tylko alejki ma kretyńsko zaplanowane i żeby wejść na wzgórze trzeba obejść cały park, wyjść z niego i wrócić od innej strony. Za to Kiwi uznali, że najlepszym sposobem na utrzymanie trawników jest wypas owiec więc owce są tam wszędzie. I trawniki rzeczywiście fajne mają.

W Nowej Zelandii numery domów podaje się co najmniej dziwnie. U nas Marszałkowska 12/35 oznacza budynek nr 12 i lokal 35. W Auckland 12/35 Cośtam Road oznacza lokal 12 w budynku 35 ALBO dom 12 wśród kilku szeregowych domów o wspólnym numerze 35…

A Maorysi wcale nie są rdzenną ludnością. Nie wiedziałem o tym, ale okazuje się, że też są imigrantami. Byli tu tylko nieco wcześniej niż Anglicy, z którymi prowadzili krwawe wojny praktycznie aż do XX wieku. W końcu strony zawarły pokój i Maorysi zostali równoprawnymi obywatelami. W sposób zupełnie niepodobny do rdzennej ludności obu Ameryk…

Wcześniej wyspy były bezludne.

Legenda głosi, że pierwszy Maorys Kupe przypłynął na wyspy w X wieku, w wieku XII osiedlili się tu pierwsi osadnicy, a regularna kolonizacja zaczęła się w wieku XIV. Z Polinezji. W 1840 Maorysi uznali zwierzchność korony brytyjskiej. W rezultacie do dziś jeżdżą po niewłaściwej stronie drogi…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s