I wcale mnie nie ma (tam)

No i wcale mnie już nie ma. Wyjechałem. Na lotnisku, przy odprawie jak mnie pani zobaczyła to powiedziała:

– to ja panu załatwię asystę na lotnisku w Moskwie
– jaką asystę?
– no wózek, zawiozą pana…

Potem się zobaczyłem w lustrze i przyznałem pani rację. Ot życie.

A w lotniskowym kantorze mi pani powiedziała, że to będzie szesset bahtów. Szesset? Zapytałem. Szesset. No to wziąłem. Szesset to okazja jak sądzę. Szczególnie jeśli reszty jest pisiont groszy.

Leciałem Aerofłotem do Moskwy. Tam doceniłem wózek. Nie dość, że Szeremietievo to jest gigant to jeszcze odprawa w stylu ziuuuu. Przez bramki mnie przewozili. Że ja wcześniej na to nie wpadłem…

Pan kierowca mojego wózka nie wiedział co znaczy Szeremietievo. Pewnie na czyjąś cześć, powiedział. A to po prostu nazwa wsi, która tam była onegdaj. A właściwie ongiś bo onegdaj to przedwczoraj.

20180320_173914

Miałem tam chwilę to zjadłem ziemniaka. Ze serem. I kulką jakiejś sałatki. Dobre było. W samolotach jedzenie też dobre poza wołowiną na obiad, niejadalna, za to ciastko ziemniaczane (?) poezja. I generalnie Aerofłot bardzo pozytywnie. Miejsca na nogi dosyć, na krótkich trasach też. Alkoholu NIE serwują wcale…

Wśród pasażerów głównie Żydzi. Od ortodoksów po ateistów. I musi to być norma bo w menu wyłącznie wołowina i kurczak. Tylko telewizorki do bani. Jakość dźwięku tak dramatyczna, że nic się nie da wyrozumieć. Sobie w końcu puściłem film chiński z podpisami po angielsku, to fabuła zaczęła nabierać sensu.

Podróż zniosłem nadspodziewanie dobrze zważywszy mój stan… Dotarłem do hotelu, który okazał się wozić z lotniska w cenie. Jest niedrogi i, jak na Azję, bardzo przyzwoity. Bardzo. I nawet ma restaurację czynną całą dobę, a niezły obiad już za 11 zł. Trochę mało przytulny i nie mieli problemu z tym, że rezerwowałem co innego niż mi dali, ale powtarzam – jak na Azję i jak na Bangkok w szczególności, rewelacja. Mogliby tylko dodać opcję zasłaniania okien… Bo słońce wali, że hej.

20180320_174746

A okolica mocno nieturystyczna. Podpisy niemal wyłącznie po syjamsku (tajsku, ale tajskich jest więcej niż jeden, ten jest właściwy Bangkokowi i okolicom). W świątyni buddyjskiej normalne praktyki, mnisi i garstka cywilów. Ludzie uprzejmi, uśmiechnięci… Tu jest ta Azja, o której tyle słyszałem, a której wcześniej nie znalazłem. I taniej. Znacznie taniej.

Naq lotnisku warto kupić (w automacie) kartę SIM ze wszystkim co potrzebne za 299 Bahtów. Działa 8 dni.

Za kilka dni dalej w drogę.

I raz jeszcze, wszystkim którzy mi pomogli uporać się z oporami materii – dziękuję.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s