Instrukcja nie przewiduje, czyli się nie da

Pisałem już kiedyś przy okazji Filipin o „świadomości robota” cechującej większość tamtejszych pracowników. Dowolnego szczebla czy zawodu. Chodzi z grubsza o to, że jakby dać im zadanie typu bierz paczki po jednej stąd i idź tą ścieżką, przez tę górkę do magazynu odłożyć na półkę, po czym wróć i powtórz. To będą zasuwać z paczuszkami rzetelnie i uparcie od ósmej rano do siedemnastej z godzinną przerwą na lancz, w czasie której zjedzą ryż i się zdrzemną.

ALE…

Jeśli na ścieżkę spadnie głaz to się przed nim zatrzymają i będą stać tak długo, aż ktoś przyjdzie i powie, żeby może zeszli ze ścieżki i obeszli głaz na około.

Myślicie, że w Tajlandii jest inaczej? Jeśli coś o milimetr wykracza poza sztampę to koniec.

  • Poproszę danie numer dwa tyle, że bez ryżu (kawałeczki gotowanej wieprzowiny, coś w kolorze zielonym, jajko na twardo i ryż… obiad za pięć pięćdziesiąt).
  • Bez ryżu??
  • Tak, poproszę bez ryżu
  • Ale tak nie można
  • Dlaczego nie można? Można, po prostu nie nakładaj ryżu

Tup, tup, tup – wróciła z jakimś facetem z wymalowaną na twarzy zgrozą pokazując mnie palcem.

  • Poproszę danie numer dwa tyle, że bez ryżu
  • Nieeeee, nie da się
  • Da się, bez ryżu, nie nakładaj mi ryżu i już

Tajowie z angielskim to tak mocno średnio, a ja tajski znam gorzej nawet niż chiński więc do akcji zostaje wciągnięty przechodzień. Budda jeden wie po co, skoro on po angielsku jeszcze gorzej. Sprzedawca mu wyjaśnił, że gupi farang chce bez ryżu, a tak się przecież nie da więc przechodzień patrząc na mnie zaczyna mi tłumaczyć, po tajsku rzecz jasna, że nie i że tak się nie da.

  • Danie numer dwa poproszę, tylko bez ryżu, nie nakładaj ryżu
  • Ale jak to bez ryżu?
  • Bez ryżu (zastanawiam się jak inaczej można powiedzieć, że bez ryżu)

Do rozmowy zostaje wciągnięty kolejny przechodzień z równie zaawansowaną znajomością języków obcych.

  • Poproszę danie numer dwa tyle, że bez ryżu
  • Nie, nieeeee
  • Ale co nie?
  • Nie da się bez ryżu
  • Dlaczego się nie da? Mam cukrzycę, nie mogę jeść ryżu (rozgotowany ryż ma niebotyczny indeks glikemiczny, więc unikam)
  • Nie da się, nie można, weź to (pokazuje mi zupełnie inne coś, co zresztą testowałem i nie chcę tego błędu popełnić po raz drugi)
  • Ok. A czy możesz mi zapakować ryż osobno?

Widać na twarzach jak trybiki zaczynają się obracać. Kolejna dłuższa wymiana zdań między przechodniami i sprzedawcami. Z wyrazem obrzydzenia na twarzy pakują mi danie bez ryżu… Dało się. A ryżu (osobno) nie zapakowali…

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s