Przerażeni ciszą

W windach, holach, dworcach autobusowych i kolejowych, małych i dużych sklepach, zakładach kosmetycznych i fryzjerskich, a nawet poczekalniach lekarzy gra muzyka.

Cywilizacja ma niezaprzeczalne zalety. Separuje nas jednak od natury. Betonową dżunglę przyzwyczailiśmy się traktować jako coś naturalnego. W języku staroegipskim słowo NTR (neter) znaczyło duch i to od niego pochodzi słowo natura. Różnego rodzaju techniki relaksacyjne i ćwiczenia umysłu bardzo często zaczynają się od mentalnej podróży „gdzieś w przyrodę”. Obserwowanie piękna w najczystszej i najbardziej fundamentalnej postaci daje ukojenie nerwów, wycisza, a nawet wzmacnia system immunologiczny. Sam kolor zielony uspokaja. A tego piękna jest mnóstwo. Od nizin i wyżyn, rzek i górskich szczytów po jeziora, oceany i pustynie. Można się nimi zachwycić i zrozumieć, że ten zachwyt jest człowiekowi niezbędny do życia. I w ten sposób odkryć jedną z wielkich tajemnic starożytnych, ale przede wszystkim wkroczyć w domenę własnego ducha (jakkolwiek byśmy go rozumieli). A jest to często terra incognita. Przyzwyczailiśmy się, że zgiełk i jazgot codzienności skutecznie zagłusza nas samych. Boimy się, przeraża nas pozostanie z samym sobą. Jeśli nie jesteśmy wśród ludzi, a często nawet wówczas, otaczamy się wrzaskiem.

Ważnym krokiem na drodze osobistego rozwoju jest wsłuchanie się w siebie. I nie chodzi nawet o kwestie natury duchowej pojmowanie przeróżnie, zależnie od światopoglądu czy wiary. Chodzi o to, by pozwolić sobie na chwilę zadumy. By regularnie zapewnić sobie chwilę wytchnienia od wrzasku codziennej rzeczywistości by posłuchać choćby tylko głosu własnego ciała, które być może domaga się chwili odpoczynku, może zmiany diety, może więcej ruchu, a może chwili muzyki czy poezji.

Jak pisał Jonasz Kofta:

Gdy kiedyś nagle łomot umrze w dyskotekach,
do siebie nam dalej będzie niż do gwiazd.
Zanim coś powiesz, tak jak człowiek do człowieka,
cisza zgruchocze i wykrwawi wszystkich nas.
Dlatego uczmy się ciszy i milczenia.
To siostry myśli, świadomości przednia straż.
Bo gdy się milczy, milczy, milczy,
to apetyt rośnie wilczy
na poezję, co być może drzemie w nas.

Reklamy